Narodziny bohatera
Batman zadebiutował na kartach 27. zeszytu Detective Comics w 1939 roku. W tym czasie branża komiksowa przechodziła szereg burzliwych zmian, jako że zaledwie rok wcześniej na amerykańskim rynku pojawiły się pierwsze historie z Supermanem w roli głównej. Będąc pierwszym superbohaterem w historii, człowiek ze stali zrewolucjonizował amerykański komiks, a zeszyty z ostatnim synem Kryptonu sprzedawały się nawet kilkukrotnie lepiej niż pozostałe tytuły wydawane pod koniec lat 30.
W obliczu ogromnego sukcesu Supermana, DC Comics (wtedy znane jeszcze jako National Publications) postanowiło jak najszybciej wykreować kolejnego superbohatera z zamiłowaniem do przebieranek.
Pracą nad nową postacią zajął się początkujący autor Bob Kane, który podjął się zadania z bardzo prostej przyczyny – w momencie, w którym on sam zarabiał 40 USD tygodniowo, Siegel i Shuster, twórcy Supermana, otrzymywali aż dwudziestokrotnie wyższe wynagrodzenie. Z dużą pomocą pisarza Billa Fingera, Kane zaprojektował bohatera inspirowanego herosami z kart magazynów pulpowych, takich jak The Shadow czy Doc Savage, oraz filmami w rodzaju Znaku Zorro i kryminału The Bat. Z tej mieszanki powstał Batman, który – podobnie do Supermana – działał w przebraniu i ukrywał przed światem swoją prawdziwą tożsamość. Batman nie posiadał jednak żadnych supermocy - zamiast nich Człowiek Nietoperz polegał jedynie na swoim wybitnym intelekcie, zdolnościach detektywistycznych, sprawności fizycznej oraz fortunie odziedziczonej po swych zamordowanych rodzicach.
Wielka depresja
Ogromna popularność superbohaterów nie wzięła się znikąd. W latach 30. na całym świecie szalała wielka depresja – największy kryzys gospodarczy XX wieku, który doprowadził do rekordowego bezrobocia i drastycznego spadku zarobków i cen produktów w praktycznie wszystkich sektorach gospodarki. Większość Amerykanów nie mogła sobie wtedy pozwolić na drogie rozrywki, jednak kosztujące jedynie 10 centów komiksy stanowiły jej bardzo tanie źródło, a fikcyjni superbohaterowie stanowili dla USA symbol nadziei, który pozwalał liczyć na lepsze jutro.
Milioner Bruce Wayne stanowił ucieleśnienie fantazji o braku ograniczeń finansowych i życiu w dostatku i spokoju. Z kolei Batman, mroczne alter ego Bruce'a Wayne'a, walczył wtedy ze zwykłymi złoczyńcami pokroju złodziei, przemytników, porywaczy czy gangsterów, z którymi na co dzień musieli się zmagać obywatele wyniszczonych przez kryzys Stanów Zjednoczonych. Dzięki kolejnym zeszytom czytelnicy mogli choć na chwilę uciec od swoich własnych problemów – w komiksach znajdowali bohatera, który używał swoich pieniędzy i zdolności do ochrony praworządnych obywateli przed grasującymi na ulicach przestępcami.
Kodeks moralny
Pierwotnie Batman nie stronił od broni i nie okazywał wyrzutów sumienia po uśmierceniu któregoś z przestępców. W pierwszych zeszytach mogliśmy zobaczyć, jak Człowiek Nietoperz łamie zbrodniarzom karki, wiesza na metalowych linkach czy wrzuca ich do zbiorników z kwasem, po czym bez namysłu podkreśla słuszność swoich czynów. Tak drastyczne zachowania wynikały przede wszystkim z inspiracji pulpowymi magazynami, w których podobne sceny były na porządku dziennym.
Robin The Boy Wonder
Na początku lat 40. Batman przeszedł drastyczną przemianę – Mroczny Rycerz przestał zabijać czy nawet posługiwać się bronią palną. Nowe credo Batmana powstało pod wpływem zmieniających się nastrojów politycznych oraz listów pisanych przez zaniepokojone matki, które bały się, że brutalna treść negatywnie oddziałuje na ich pociechy. Postać Batmana postanowiono ułagodzić tym bardziej, iż w obliczu II wojny światowej twórcy obawiali się, że radykalne metody postępowania Człowieka Nietoperza będą budziły wysoce niepożądane skojarzenia z hitlerowskim reżimem.
Wraz ze zmianą kodeksu moralnego, do komiksów o Batmanie zawitała jeszcze jedna nowość – cudowny chłopiec Dick Grayson, znany lepiej jako Robin. Dzięki wprowadzeniu postaci młodego pomagiera, mroczne perypetie Batmana nabrały nieco lżejszego tonu, a dzieci wreszcie miały się z kim utożsamiać. Z początku twórcy planowali umieścić Robina tylko w jednej historii w celu sprawdzenia reakcji czytelników na tak nietypowy duet. Gdy jednak okazało się, że 38. numer Detective Comics sprzedał się dwukrotnie lepiej niż poprzednie zeszyty z Batmanem w roli głównej, postać Robina postanowiono na stałe wcielić do kanonu.
Batpropaganda
Chociaż podczas wojny większość superbohaterów była wykorzystywana w celach propagandowych jeszcze przed atakiem Japończyków na Pearl Harbor, komiksowy Batman nigdy się przesadnie nie zaangażował w działania wojenne. Owszem, parokrotnie zdarzyło mu się sprzedawać obligacje wojenne czy rzucać piłkami tenisowymi w karykatury przywódców Osi, ale były to zaledwie pojedyncze incydenty w porównaniu z zajęciami, którymi trudnili się wtedy inni superbohaterowie. Stylistyka komiksów z Batmanem nie zmieniła się zbytnio pod wpływem wojny w dużej mierze dlatego, że większość ekipy tworzącej scenariusze nie została powołana do wojska ze względów zdrowotnych. Siłą rzeczy żaden z autorów nie kwapił się do opisywania konfliktu, w którym i tak by nigdy nie brał udziału.
Sprawy miały się za to zgoła odwrotnie w serialu kinowym z 1943 roku, w którym to Batman był agentem amerykańskiego rządu. Głównym przeciwnikiem Batmana i Robina został wymyślony specjalnie na potrzeby tej produkcji doktor Tito Daka, japoński agent i naukowiec, który wynalazł urządzenie zamieniające ludzi w pseudozombie. Podobnie jak w większości produkcji z tamtych czasów, w serialowym Batmanie roiło się od rasistowskich stereotypów i inwektyw wygłaszanych pod adresem Japończyków.
Wczesna krytyka
Sterling North, powieściopisarz
Chicago Daily News, 8 maja 1940
Już w latach 40. dało się słyszeć pierwsze uwagi na temat przesadnie brutalnych treści zawartych w komiksach, które rzekomo miały mieć zły wpływ na czytające je dzieci. Chociaż w rezultacie postanowiono zmienić kodeks moralny Batmana i nieco ułagodzić samą postać, ówczesne głosy krytyki nie miały większego wpływu na branżę komiksów – społeczeństwo wolało się przejmować bardziej realnym zagrożeniem, jakim była II wojna światowa.
Holy homophobia, Batman!
Prawdziwa nagonka na komiksy zaczęła się dopiero w latach 50. Wtedy to znany niemiecki psycholog Fredric Wertham rozpoczął krucjatę przeciwko komiksom i propagowanym przez nie wartościom. W 1954 roku Wertham wydał książkę Seduction of the Innocent [Uwiedzenie niewinnych], w której ostrzegał przed zgubnym wpływem komiksów na dziecięcą psychikę, twierdząc, że epatują one przemocą i seksualnością, a w przypadku Batmana i Robina promują nawet homoseksualizm.
Chociaż oskarżenia Werthama mają stricte homofobiczny wydźwięk,
niczym nie odbiegają one od ówczesnej mentalności amerykańskiego społeczeństwa. Senator McCarty obiecał oczyścić rząd z komunistów i „pedałów”, natomiast w wojsku „homoseksualne czyny i skłonności” stanowiły podstawę dla zwolnienia dyscyplinarnego. Amerykański Związek Medyczny uznawał homoseksualizm za schorzenie psychiczne, większość pracodawców odmawiała zatrudnienia homoseksualnym mężczyznom, a w wielu stanach nawet sam w sobie homoseksualizm stanowił przestępstwo na tle seksualnym.
Seduction of the Innocent
dr Fredrick Wertham
Seduction of the Innocent
Batman i kobiety
Nagonka na komiksy przyniosła większe skutki, niż można było się spodziewać. Aby odbudować nadszarpnięty wizerunek Batmana, autorzy zaczęli wprowadzać do swoich historii postaci żeńskie, które mogły służyć za obiekty westchnień dla bohaterów, dowodząc tym samym heteroseksualnej orientacji Bruce'a i Dicka.
W 1956 roku wymyślono Batwoman, kobiecy odpowiednik Batmana, natomiast 7 lat później do tak zwanej bat-rodziny dołączyła Batgirl, która mogła spoufalać się z Robinem. 
W połowie lat 60. postanowiono nawet uśmiercić zasłużonego kamerdynera Alfreda – jego rolę przejęła ciotka Harriet, która doglądając rodowej posiadłości Wayne'ów, wprowadziła żeński pierwiastek do życia codziennego Dicka i Bruce'a.
Comics Code Authority
Jako że komisja senacka wszczęła postępowanie w sprawie związku pomiędzy komiksami a przestępczością nieletnich, w 1954 roku wydawcy komiksów powołali tak zwane Comics Code Authority – organizację nadzorującą treść zawartą w każdym zeszycie. Jeżeli dana pozycja nie łamała żadnych ustalonych przez CCA zasad dotyczących przemocy, wulgaryzmów, religii, ubioru, seksu i małżeństwa oraz reklam, na jej okładce umieszczano odpowiedni symbol.
Obywatel Batman
Powojenna nagonka na komiksy położyła kres tak zwanej Złotej Erze Batmana. Jako że autorzy sztywno się stosowali do wytycznych CCA, fabuła kolejnych zeszytów stawała się coraz bardziej infantylna i mniej prawdopodobna. W efekcie tej swoiście pojętej autocenzury Batmana konfrontowano chociażby z przybyszami z kosmosu, wobec których zawieszeniu ulegały zasady dotyczące stosowania przemocy. Pod koniec lat 50. komiksy DC stały się doskonałym obrazem dostatniej Ameryki. Wszyscy superbohaterowie byli przystojni i piastowali odpowiedzialne stanowiska w społeczeństwie. Zamiast stawiać się ponad prawem, Batman i Robin stali się rodzajem delegatów sił policyjnych w Gotham i oficjalnie utrzymywali stałą łączność z komisarzem Gordonem. Komiksy – niegdyś źródło przygód i odstępstw od normy – stały się odzwierciedleniem spokojnego bytowania klasy średniej. Bohaterowie już nigdy nie tracili nad sobą kontroli i kierowali się raczej chłodnym rozumowaniem niż nagłym impulsem.
Na na na na na na na... BATMAN!
W latach 60. w komiksach niewiele się zmieniło, dlatego też niegdyś mroczna i melancholijna postać Batmana mogła stać się pożywką dla serialu telewizyjnego odpowiedniego dla całej rodziny. Batman z Adamem Westem i Burtem Wardem szybko zdobył ogromną popularność i wyświetlano go w najlepszym czasie antenowym po dwa odcinki tygodniowo. Hołdując stylistyce campowej, produkcja parodiowała komiksowych superbohaterów i wszystko, co z nimi związane – od absurdalnych przeciwników aż po śmieszne efekty dźwiękowe. Na nieszczęście dla fanów komiksów, serial pośrednio ośmieszał także ich. Chociaż na krótką metę DC Comics skorzystało na popularności telewizyjnego Batmana, w ogólnym rozrachunku przyniósł on więcej szkody niż pożytku branży komiksowej, gdyż w takim ujęciu superbohaterowie okazywali się nazbyt absurdalni i niepotrzebni współczesnej kulturze.
Posterunkowy Batman
W czasach gdy w związku z wojną w Wietnamie w amerykańskim społeczeństwie pojawił się silny ruch pacyfistyczny, zbrojne działania zamaskowanych bohaterów znajdowały oddźwięk wyłącznie w sercach najbardziej zagorzałych fanów. Komiksy znów dostosowały się do życzeń i potrzeb amerykańskiej kultury: w 1968 roku, w okresie studenckich protestów i demonstracji, superbohaterowie opowiadali się za polubownymi rozwiązaniami problemów społecznych, odrzucając radykalne propozycje zmian ze strony zarówno lewicy, jak i prawicy. W jednym z zeszytów Batman i Robin musieli powstrzymać demonstrantów z koledżu, do którego uczęszczał Dick Grayson. Batman palnął mówkę, w której wyjaśnił, że rozumie racje protestujących, ale ich działania są wykroczeniem wobec prawa, więc muszą zostać aresztowani. W ten sposób Batman – wcześniej wspaniały detektyw o przenikliwym umyśle i fantastycznych sportowych umiejętnościach - został zredukowany do roli zwykłego policjanta w przebraniu.
Dwa oblicza Batmana
W 1969 roku DC podjęło próbę ożywienia swoich serii komiksowych. Twórcy dołożyli wszelkich starań, aby oddzielić komiksową postać od jej telewizyjnej wersji. Batman powrócił do swojego pierwotnego wcielenia i znów stał się znękaną duszą, ponurym nocnym mścicielem, który na własną rękę wymierza sprawiedliwość. Gdy w 1970 roku Danny O’Neil i Neal Adams podjęli współpracę
przy tworzeniu 395. zeszytu Detective Comics, Batman ostatecznie powrócił do świata mroku.
Podczas gdy komiksy wracały do korzeni, wielu nowych fanów wciąż postrzegało Batmana jako produkt uboczny serialu. Podobny skutek wywierały rozliczne seriale animowane dla dzieci wyświetlane przez stacje CBS i ABC w latach 1967-1977; w kreskówkach Batman działał w granicach prawa i wraz z przyjaciółmi promował wartości moralne, dobre maniery i odpowiednie zachowanie.
Nowe szaty Batmana
W latach 80. w DC pojawił się Frank Miller, który całkowicie zmienił kierunek rozwoju Batmana. Przeżycia z nieszczęśliwego dzieciństwa twórcy znalazły odbicie w jego podejściu do tego bohatera, któremu nadał on głębię, budując go ze sprzeczności i gwałtownych emocji. Postacie Millera są w stanie dokonywać niesamowitych wyczynów, ale jednocześnie odznaczają się ludzkimi cechami i motywacjami. Typowa dla jego komiksów jest spektakularna przemoc, przedstawiona nadzwyczaj realistycznie i
ze wszelkimi jej konsekwencjami.
W miniserii The Dark Knight Returns Batman stał się starszym, trochę szalonym prawicowym moralistą w Gotham zżeranym przez zbrodnie i korupcję. Te zmiany przyciągnęły uwagę publiczności i wywołały niewidziany dotąd wzrost zainteresowania Mrocznym Rycerzem. Seria sprzedała się znakomicie, a jej wydanie zbiorowe trafiło do księgarń i po raz pierwszy w dziejach historii obrazkowych zostało dostrzeżone, a także docenione przez krytyków literackich.
Ikona Ameryki
Wzrost popularności Batmana stanowił odbicie ówczesnych tendencji społecznych w Stanach Zjednoczonych, które przeżywały za prezydentury Reagana boom ekonomiczny. Większa ilość pieniędzy na rynku spowodowała skok przestępczości oraz załamanie dotychczasowych wartości. Amerykańskiej kulturze znów był potrzebny bohater, który wynurzyłby się z mroku, by przykładnie ukarać złoczyńców.
Kolejnym sukcesem Millera stało się ukazanie początków kariery Batmana w cyklu Year One wydanym w 1987 roku. W latach 80. Mroczny Rycerz został uznany za amerykańską ikonę, którą wykorzystywano jako motyw graficzny dziecięcych piżamek czy pudełek na drugie śniadanie. Również to było efektem dobrej passy gospodarczej i rozwiniętego konsumpcjonizmu pokolenia urodzonego w czasie wyżu demograficznego lat 50., które chętnie wydawało pieniądze na wszelkie gadżety w rodzaju figurek Batmana.
Na srebrnym ekranie
Po ekonomicznym boomie i nadziejach lat 80. nadszedł czas utraty złudzeń, załamania gospodarki i ostracyzmu społecznego. Gdy do kin trafił Batman w reżyserii Tima Burtona, fani ujrzeli kreskówkowego w wydźwięku, gotyckiego bohatera w czerni, którego główną motywacją znów stała się zemsta za śmierć rodziców. Takie podejście znajdowało oddźwięk u młodzieży, która czuła się opuszczona przez dorosłych i cały system.
W połowie lat 90. nastroje w USA znów zaczęły się zmieniać wraz z poprawą sytuacji finansowej kraju. W czasach, gdy tryumfy święcił Titanic, a zespoły grunge’owe zostały wyparte z głównego nurtu przez gwiazdy pokroju Britney Spears, mroczny i osamotniony bohater nie miał racji bytu na ekranach kin. Wówczas pałeczkę po Burtonie przejął Joel Schumacher, który w filmach Batman Forever oraz Batman i Robin pokazał barwnego, campowego herosa na tle cukierkowych dekoracji i choć produkcje te nie spotkały się z ciepłym przyjęciem, to jednak trafnie odzwierciedlają tendencje artystyczne tego okresu.
Terror
Początek nowego stulecia w USA naznaczyły ataki terrorystyczne na World Trade Center i Pentagon oraz wojna z terrorystami na wszelkich możliwych frontach. Przerażeni i zdezorientowani obywatele potrzebowali bohatera, który byłby w stanie udźwignąć taką sytuację i stawić czoła wrogom.
W Batman - Początek Christopher Nolan dał Amerykanom zbuntowanego protagonistę, który szykuje się do walki, trenując z dala od ojczyzny, by móc pomścić zamordowanych rodziców. Nabyte tam umiejętności pozwalają mu okiełznać demony przeszłości i skierować agresję na przeciwników. Podobnie przecież postępowali młodzi ludzie, którzy na fali patriotyzmu zaciągali się do armii i ruszali za morza, by potykać się z wrogami, którzy ośmielili się zaatakować Stany Zjednoczone.
Walka Batmana z bliskowschodnim terrorystą Ra's Al Ghulem stała się symbolem wojny z globalnym zagrożeniem ze strony terrorystów wszelkiej maści.
Anarchia
W 2008 Amerykanie mieli już dość życia w strachu i rządowych kłamstw. Powody wojny w Iraku okazały się zwykłą fikcją. Ludzie nie chcieli czuć się inwigilowani na każdym kroku pod pozorem zapewnienia im bezpieczeństwa i pragnęli znaleźć właściwą drogę wyjścia z całej tej sytuacji. Symbolem braku zaufania do rządu i gniewu, który prowadzi do chaosu, jest postać Jokera, który w Mrocznym Rycerzu pokazał, co można zrobić, ale także do jakich skutków to prowadzi. Zniszczenie starego systemu może być znakomitym pomysłem, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że dokonując tego, człowiek stawia się na równi z wrogami, z którymi dotąd walczył. Nie należy wprowadzać anarchii i zniszczenia nawet w niedoskonałym ustroju. Batman – mimo pozornie dwuznacznych działań – ostatecznie uświadamia widzom, że liczy się utrzymanie porządku i wierność zasadom.
Batman dzieciom
Od końca 2008 roku przez kolejne 3 lata emitowano serial animowany Batman: The Brave and The Bold. Teoretycznie przeznaczony dla dzieci, przypadł on do gustu tym dorosłym, którzy potrzebowali po prostu śmiechu, rozrywki i zapomnienia w czasach ogólnoświatowego kryzysu i szukali barwnego, sympatycznego bohatera dla siebie i swoich dzieci. Serial nawiązywał do stylistyki klasycznej produkcji telewizyjnej z Adamem Westem w roli głównej, co podobało się amatorom starych, campowych komiksów z Batmanem, ale już niekoniecznie odpowiadało fanom mrocznej wersji mściciela z Gotham.
Rewolucja
Ostatnia część hitowej trylogii Nolana, Mroczny Rycerz Powstaje, weszła na ekrany niedługo przed wyborami prezydenckimi w USA w 2012 roku. Reżyser, zainspirowany Opowieścią o dwóch miastach Dickensa, przedstawił dylemat, który zrodził się jeszcze w okresie Rewolucji Francuskiej, a mianowicie konieczność opowiedzenia się po stronie prawicy lub lewicy. Bane, główny przeciwnik Batmana, odpowiada postaci Robespierre’a, który doprowadził do tego, że - jak to określił Danton - rewolucja zaczęła pożerać własne dzieci. Cieniem na odbiorze filmu położył się zamach dokonany w Aurorze w stanie Colorado w czasie premierowego seansu kinowego.
Mroczny Rycerz
Od swoich narodzin Batman stanowił odbicie amerykańskiej kultury i obyczajów w kolejnych dziesięcioleciach. Człowiek Nietoperz zmieniał się w zależności od potrzeb i upodobań poszczególnych pokoleń. W rezultacie każdy może znaleźć taką wersję Batmana, jaka mu najbardziej odpowiada - ponurego, gotyckiego bohatera, cukierkowego obrońcę uciśnionych, działacza politycznego czy zamaskowanego policjanta. Świat potrzebuje milczącego strażnika i bacznego obrońcy. Potrzebuje Mrocznego Rycerza.
Ewolucja Batmana w kulturze masowej
Batman jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych, a zarazem najdłużej funkcjonujących bohaterów świata komiksu. W przeciągu całej swej kariery Mroczny Rycerz przechodził liczne zmiany i transformacje, a każda z nich była bezpośrednim rezultatem wydarzeń rozgrywających się w danym momencie w Stanach Zjednoczonych. Od przeszło 70 lat Batman odzwierciedla aktualny stan amerykańskiej kultury, na bieżąco przystosowując się do nastrojów i obyczajów panujących w USA.